2009-05-15 12:19:36 >> obrona...

Witam!!!

Ehhh i znów mam opóźnienia w pisaniu… Ale za to mam dobre wiadomości, dziś właśnie obroniłem się i jestem już inżynierem hehe, przynajmniej jakieś dobre wiadomości. A poza tym nic szczególnego, ale trzymać kciuki warto może coś się zmieni, jakiś płomyk rozbłyśnie w ciemnym tunelu…?, może nie, wszystko przede mną.   




skomentuj (1)




2009-05-02 19:39:28 >> retrospekcja...

Cześć!

Dawno tu nic nie pisałem, w sumie to i po co miałem pisać, nic się nie zmieniło… w moim życiu.

Dziś jadę na imprezę… Mam nadzieję, że będzie fajnie, bo jak się na coś napalm to przeważnie jest niewypał…

Odnośnie mojej księżniczki nic się nie zmieniło, wydaje mi się, że olewa mnie jeszcze bardziej niż zaraz po naszym rozstaniu. Jak coś do niej próbuję napisać na gg to odpisuje, że nie ma czasu, że pisze pracę magisterską, ale przecież jakby poświęciła choć 15 minut to nic złego się chyba nie stanie…?

Ehhh ta samotność mnie dobija, dziwiłem się kiedyś jak ludzie mogą cierpieć na depresję, a teraz ja, teraz mnie to dosięgło, czekam tylko kiedy dzień się skończy, kiedy pójdę spać, niczym usnę jeszcze dobre kilka godzin rozmyślań, choć naprawdę chciałbym usnąć nie mogę, głowa jest napełniona, jedną myślą, jedną osobą. Zastanawiam się co robi, z kim jest itd…

Wiem, że nie będziemy razem ale proszę Boga żeby przynajmniej trafiła w życiu na takiego faceta, który będzie Ją kochał z całego serca tak ja Ją kochałem no i oczywiście traktował jak największy skarb, swoją małą księżniczkę.

Jak myślę o tym co mi mówiła jak jej były postąpił z nią to… przepraszam ale delikatnie mówiąc dostaję „białej gorączki.” Może jestem z małej miejscowości, ale nie wyobrażam sobie jak coś takiego może zrobić jedna osoba drugiej, po sześciu latach bycia razem…

Cóż cały czas sobie powtarzam, że trzeba żyć dalej, że gdzieś jest tam ta moja druga połówka…

Nie wiem może bzdury tu wypisuje, jeżeli tak to proszę o komentarz, ale ja po prostu pisze co czuję…

W necie trafiłem na profil pewnej osoby… ma na imię Sylwia, urzekła mnie jej szczerość otwartość na ludzi i świat a także pozytywne nastawienie do świata, pozwolę sobie zacytować  jej wypowiedź:


”Kocha się człowieka, z którym się jest mimo wszystko, mimo jego wad, niedoskonałości, małych nieporozumień, różnic, i wszystkiego innego, co można by nazwać wadami, przeszkodami
itp. Jak się kocha to albo się kocha całym sercem, całą sobą albo nie kocha się wcale.
Nie wierze w miłość kiedy ktoś mówi że kocha troszkę, albo że nie wie czy kocha.
Bo jeśli ktoś kocha to wie że tak jest i umie o tym mówić, umie okazywać uczucia i zrobi wszystko dla tej osoby. Miłość jest piękna  :)
Nie ma siły większej niż prawdziwa miłość!
To piękne i cudowne jak się wie, że jest ktoś,
kogo kocha się nad życie i kto ciebie kocha w ten sam sposób…”

Powiem jedno, chciałbym mieć choć troszeczkę tej Jej pozytywnej energii, a mój świat nabrał by barw…

Aha Sylwia pozdrawiam, choć się nie znamy i nigdy nie poznamy, dziękuje, dziękuje za tę Twoją pozytywną energię...




skomentuj (0)




2009-04-22 12:50:50 >> postanowienie...

Postanowiłem sobie, w poniedziałek, że rzucam palenie, wczoraj wypaliłem jednego fajka, dziś zamierzam w ogóle nie palić, hehe, ciekawe czy się uda…

Tak wogóle to mało paliłem, paczka fajek starczała mi na cały tydzień w pracy, zacząłem „kopcić” tak naprawdę jak Ona była w szpitalu i po naszym rozstaniu.

Eh bzdury wypisuje, pewnie ten co to czyta to się zastanawia co za idiota się tak wypisuje… powiem Wam coś, a raczej napisze, moje życie jest tak nudne bezbarwne, bezwartościowe, że co rano zastanawiam się czy jest sens wstawać z tego łóżka, i zaczynać kolejny bezsensowny i bezowocny dzień. Może i bluźnię ale zaczynam się zastanawiać po co ja żyję…?




skomentuj (0)




2009-04-20 12:54:15 >> przemyślenia...

Wiecie co, tak się dziś zastanawiałem, nie macie wrażenia, że Bóg stworzył Was tak na próbę, żeby zobaczyć jak sobie będziecie dawać radę z problemami które będzie Wam zsyłał…?

Nawiążę do takiego małego chomiczka i małych dzieci, które go nieumyślnie maltretują, ściskają , gnębią, itd., itp. Wydaje mi się, że tak jest ze mną, z nami wszystkimi, że życie nas tak gnębi, ściska, maltretuje i sprawdza ile jeszcze wytrzymamy…?

Może to są takie moje głupie rozmyślenia, nie wiem naprawdę sam jeżeli ktoś coś sensownego myśli na ten temat to prosił bym o skomentowanie tego, z góry dziękuję, i pozdrawiam…browarek :)




skomentuj (0)




2009-04-19 12:57:02 >> rozmowa...

Witam, hmm co by tu napisać...
Aha dostałem zaproszenie na wesele od mojego kolegi.
Nie wypada nie pójść, tylko teraz pytanie z kim...?...eh spoko coś sie wymyśli :)
No i rozmawiałem na gg z nią, pytałem się jak tam, co u niej, czy pozbyła sie tych wszystkich problemów co ich tyle miała jak byliśmy razem, a o których za nic nie chciała powiedzieć...?
W sumie to jednego się pozbyła na pewno... mnie.
Zdradziła, że ma problemy z alkoholem, cały czas chcę pomóc, ale im bardziej chce tym bardziej mnie olewa, nie wiem wkońcu to jej życie, ma "wspaniałe" koleżanki, które dają jej lekarstwo na wszystkie problemy...alkohol...Będę próbował porozmawiać z nią jeszcze, ale chyba to nic nie da dopóki sama nie zrozumie, że źle postępuje, mimo wszystko nadal myslę o niej, i trzymam kciuki, żeby wytrwała w tym wszystkim, przezwyciężyła problemy i ułożyła swoje życie tak jak sobie wymażyła. Niestety chyba już z kim innym...



skomentuj (0)




2009-04-15 12:21:59 >> po świętach...

Świeta, święta i po świeach, ehhh było mineło, kolejne znów w samotności...
Szczerze mówiąc to niechciało mi się jakoś zebrać i znów coś napisać, bo tak naprawdę to nic mi się ciekawego nie zdarzyło, co warte było by opisywania. Aha chciałem się z Nią spotkać w "lany poniedziałek" no ale mnie olała, coż skąd ja to znam...


skomentuj (0)




2009-04-11 19:30:17 >> rozstanie...

Cześć wszystkim, czytającym te moje rozpiski...
Czytałem różne inne blogi, aż wkońcu sam postanowiłem coś napisać, niestety to nie jest dla mnie łatwa sprawa takie pisanie, cały czas mam ból w sercu... po niej...
6 kwietnia 2009r. rzuciła mnie moja najukochańsza księżniczka, poznałem ją przez internet, zakochałem się w niej niestety bez wzajemności... Dzieliła nas pewna odległość tj. 80 km. niby mało niby dużo, mi to nie przeszkadzało, tak jak mi nie przeszkadzało jak wychodziła sobie do pubów z koleżankami na piwko. Rozmawialiśmy sobie codziennie na gg. było fajnie, aż do jakiegoś czasu, tzn. tak dwa tygodnie temu przestała mi odpisywać na sms-y, a jak juz odpisała to tak od niechcenia. Bardzo mi na niej zależało, i cały czas tak jest, wciąż myślę o Niej, nie daje mi to spokoju, to że już nie jesteśmy razem...
Tak sobie myślę, nie wiem może to i lepiej, po co miała by się męczyć w przyszłości z takim nieudacznikiem jak ja, którem nic w życiu się nie udało, mam 24 lata, Ona 25 byłem gotowy związać się z Nią na całe życie, ale cóż,,, Cały czas proszę w sercu Boga żeby dał mi jakomś nadzieję jakieś światełko w tym moim nędznym życiu, ale nic, nie mam nawet z kim porozmawiać o tych moich wszystkich problemach, nie mam kolegów, koleżanek, nie mam nikogo... Ona była tą osobą z którą mogłem porozmawiać, a teraz znów sam, sam jak palec.
Ehh... puszczam sobie z YOUTUBE "Martika - Toy Soldiers" i jeszcze bardziej się dołuje. Wiecie jak to jest jak patrzy się na ludzi, znajomych, jak są zakochani, szczęśliwi, a ja stoję sam, samiusieńki i myślę czy kiedyś w życiu ja taki bedę czy jest mi pisana wieczna samotność, mam nadzieję, że mimo wszystko Bóg mnie kocha i niedopuści do tego żebym został sam na świecie...
Teraz siedzę sam w domu i przeglądam Jej zdjęcia, i czuje ten ból, który tak ściska moje serce, czy to kiedyś minie...?





skomentuj (0)

 



browarekblog


2009
maj
kwiecień






Jesteś... osobą odwiedzającą tę stronę
Liczniki internetowe